poezja.exe.pl - Polskie poezje końca XX i początku XXI wieku.

ornament dekoracja okrasa przybranie ozdoba upiększenie

poezja
STAT4U

stat4u

poezja.exe.pl - aktualizacja: 11 lipca 2014



Artur Telwikas - "Czytanie"

W zasobach Internetu bez problemu odnajdziemy różne przepisy na idealny wiersz. A jeśli nie na idealny wiersz, to przynajmniej na idealne pisanie wierszy. Na czym polega różnica między przepisem na idealny wiersz a przepisem na idealne pisanie wierszy? Przepis na idealny wiersz zakłada explicite, że za pomocą określonego zestawu porad można stworzyć dzieło doskonałe. Natomiast przepis na idealne pisanie wierszy to nic innego jak pozaustrojowy upgrade technik stawiania znaków na papierze, potocznie zwanych literami, w rządkach, które wtajemniczeni nazywają wersami, chcąc się tym samym odróżnić od profanów – ci z uporem maniaka twierdzą, że to są linijki. Upgrade technik nie zakłada zarówno explicite, jak i implicite niczego poza samym faktem nabycia umiejętności zawartych w specyfikacji przepisu. A za to – jak wiadomo – dyplomów się nie przyznaje. Niestety, przepisy na idealny wiersz to falsyfikaty sprokurowane przez tych, co nabyli umiejętności zawarte w wyżej przywołanych specyfikacjach. Cóż więc począć?

Może – paradoksalnie – należałoby się przyjrzeć całej sprawie z drugiej strony: wychylić się zza kartki z potencjalnym arcydziełem i spojrzeć prosto w oczy czytelnikowi. Kim on właściwie jest? Jakie przyjmuje postawy czytelnicze? Jakimi strategiami czytelniczymi się posługuje?

Czy dzięki temu powstanie idealny wiersz? Wątpię. Ale pewnie warto spróbować zapuścić żurawia tam, skąd dochodzą do autorów od czasu do czasu słowa pochwały bądź dezaprobaty. Poniżej zamieszczam kilka ujęć relacji czytelnik – tekst. Są to oczywiście wyekstrahowane z całości modele, które w czystej postaci raczej nie występują, od czegoś jednak trzeba zacząć.

1. Poezji (wiersza) nie można odczytać. Jest tylko odczuwanie. A każde zwerbalizowanie odczuwania upraszcza sprawę, niszczy eteryczną otoczkę, wypala banałem delikatną poświatę. Niemożliwa jest tym sposobem żadna refleksja na temat wiersza. Pytanie, jak potraktować sam wiersz jako przecież językową refleksję? Wpadamy tym sposobem w błędne koło, z którego – wydaje się – są dwa wyjścia: a) zgadzamy się z twierdzeniem, że język poetycki jest zdecydowanie inny od „normalnego”, potocznego języka; b) poeta jest bogiem-kreatorem, a jego twory przyjmowane są „na wiarę”. To wdzięczna, ale przeceniana przez autorów postawa czytelnicza, bowiem łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a wiara w tej materii okazuje się mieć charakter nader pragmatyczny: czytelnik czuje tam i wtedy, gdzie i kiedy autor sobie na to w jakiś sposób zasłużył.

2. Poezję (wiersz) można przełożyć jedynie na inny wiersz (poezję) – w myśl zasady, że o metaforze można tylko metaforycznie. Ignacy Matuszewski pisząc o celowości struktur metaforycznych u Słowackiego posłużył się następującą figurą:

Kto stawia budynek wspaniały, ale regularny i symetryczny, w którym każdy zorientuje się od razu, ten może posługiwać się blokami granitu, a nawet cegłą zwyczajną, kto jednak wznosi jakiś zaczarowany pałac, jakiś labirynt pełen niespodzianek, jakąś świątynię, poświęconą tajemniczym i nie znanym nikomu bóstwom, ten nie obejdzie się bez alabastru, marmurów i drogich kamieni, styl bowiem i charakter gmachu takich materiałów wymagać będą [cyt. za M. Stala, „Metafora w liryce Młodej Polski”, Warszawa 1988, s. 46].

Jak widać, następują tu pewne ustępstwa. O poezji można już mówić, ale (w tych najważniejszych i najistotniejszych sprawach) jedynie językiem poezji. Ta postawa czytelnicza jest dla autora kompletnie nieprzydatna: nie można z niej wyzyskać w miarę jasnego przekazu od_czytelnika, czy podobało się czy nie. Na domiar złego istnieje realne niebezpieczeństwo, że czytelnik poniesiony energią kinetyczną wiersza autora stworzy dzieło doskonalsze i zapomni o pierwowzorze. Nie ma większej frustracji autora nad tą, kiedy uświadomi on sobie, że można było tak jak niewprawiony czytelnik. Nie ma większej porażki autora niż ta, kiedy czytelnik staje się autorem, zamieniając jednocześnie autora w czytelnika.

3. Poezję (wiersz) czytamy rekonstruując wcześniej autora i sytuację powstania wiersza w myśl zasady literatura (poezja, wiersz) jest odbiciem świata rzeczywistego (klasyczna mimesis). W tym przypadku rusza do pracy cały aparat historyczno-geograficzno-biograficzny, wyniki prac którego poprzedzają właściwe odczytanie. Jesteśmy przyzwyczajeni do tej metody odczytywania tekstów ze szkoły. To tu najczęściej padają pytania: „co autor miał na myśli?”. W tego typu pytaniach kryją się także ślady pewnej umowy między autorem a czytelnikiem (czasem treść tej umowy zapisana bywa w tomach poetyk o mniej lub bardziej normatywnym charakterze) o wzajemnym po_rozumieniu. Trzeci sposób czytania jest powszechny. Wynika to nie tylko z faktu, iż czytelnik praktykował go przez wiele lat siedząc i nudząc się w szkole, ale także dlatego, że jest to sposób mu najbliższy. Bowiem w nim mieszczą się następujące działania: poznać autora, zaprzyjaźnić się z nim, pokazać mu, że jest się potrzebnym, dać mu do zrozumienia, że czyta się go i akt ten czytelnika nobilituje, poprosić go o autograf przy pierwszej nadarzającej się okazji, wyczekiwać z utęsknieniem (i dawać temu publicznie wyraz) kolejnego tomu, przyjmować go z określoną atencją. Słowem: dostroić aparat historyczno-geograficzno-biograficzny do własnych potrzeb, wykorzystać jego potencjał do budowania wewnętrznego poczucia wartości i zewnętrznego obrazu wyrobionego czytelnika. Aby ta strategia czytania mogła w pełni zaistnieć, potrzebny jest pewien drobiazg: autor musi być znany, nagradzany, roz(chwy)czytywany.

4. Pojawienie się w rozważaniach teoretycznoliterackich tzw. „autora wewnętrznego” (coś pośredniego między autorem w świecie rzeczywistym a podmiotem lirycznym; nasze wyobrażenie autora) musiało prędzej czy później nastąpić. Okazało się bowiem, że istnieją wiersze, które zawieszają zasadę odzwierciedlania rzeczywistości, zaczęto także doceniać coraz bardziej rolę ironii. Zmienia to nieco relację czytelnika do odczytywanego tekstu. W niektórych aspektach odczytania ważniejszy jest dla nas właśnie „autor wewnętrzny”, a nie rzeczywiście istniejąca osoba. Ten sposób czytania jest dla autora ciekawy, gdyż może on się w jego obrębie pokusić o jakąś literacką kreację: znerwicowany poszukiwacz sensu może okazać się wyważonym mentorem i przewodnikiem po meandrach ludzkiego życia, programowy optymista – rozedrganym dekadentem, anarchista – apologetą bezwzględnych ogólnoludzkich wartości.

5. „Tekst jest najważniejszy” – takim hasłem można by opatrzyć kolejny punkt w obrębie omawianego spektrum odczytań. To tekst na mnie działa, a nie fakt, że autor w tym czasie miał wirusowe zapalenie jelit lub (chłopak) dziewczyna (ją) go (rzucił) rzuciła. Dzieli się więc tekst na warstwy, stosuje gramato_logikę, opisuje się szczegółowo środki stylistyczne, zjawiska tekstowe. Te ogromne czasem monografie (choć zdarza się, że powstają prace o roli „się” w poezji zachodniego Wybrzeża Kości Słoniowej) stają się podstawą krytyki literackiej. Tworzy się postać „wirtualnego czytelnika (odbiorcę)” (czytelnika, który potrafi odczytać – zakładając, że to możliwe – „pełne, całkowite znaczenie tekstu”, wyłowić pewne chwyty literackie, niuanse intertekstowe, trafić na znajdujące się w tekście ślady itd.) i z takim założeniem bada się tekst – czyli odczytuje. Autor zwykle udaje, że nie interesuje go taki sposób kontaktu ze swoim tekstem, choć zazwyczaj skrupulatnie i wielokrotnie odczytuje podobne analizy. „Wirtualny czytelnik” brzmi niebezpiecznie, ale i intrygująco zarazem. Jeśli udałoby się zaprogramować takiego „wirtualnego czytelnika” na konkretne odczytanie (casus Konrada z III części „Dziadów” Adama Mickiewicza), można by było multiplikować ten program umieszczając go w każdym kolejnym utworze. Tym sposobem autor otrzymałby czytelnika idealnego.

6. „Liczę się tylko ja-czytelnik”. Właściwie to nieważne, co jest napisane i kto jest autorem. Czasem wystarczy bowiem jeden wyraz czy wyrażenie w wierszu, aby uruchomić jakiś tam aspekt wyobrażeniowy i aby czytelnik za tym aspektem uleciał, pozostawiając i autora, i utwór w świętym spokoju. Rzecz jasna ta sytuacja czytelnicza przekreśla lub bierze w nawias rolę autora. Wszelako ten anty-czytelnik bardzo często uzurpuje sobie prawo do bycia czytelnikiem_na_chwilę, nawiązując – chcąc czy nie chcąc – relację z autorem.

To tylko kilka punktów na planie, w jakimś sensie punktów orientacyjnych, przez pryzmat których można by spojrzeć na to, jak tekst bywa czytany. Zwykle czytelnik wykorzystuje jednocześnie kilka strategii czytelniczych mniej lub bardziej uświadamiając sobie ich wykorzystanie. Rolą autora wydaje się być – nie rezygnując z autonomii procesu twórczego – odpowiedzieć na wyżej wymienione strategie (nawet jeśli – paradoksalnie – marginalizują one pozycję autora lub są dla niego niewygodne), doprowadzając tym samym do zacieśniania relacji w obrębie sytuacji komunikacyjnej: autor – tekst – czytelnik.


___________________________
ΠCopyright by Artur Telwikas



AKTUALIZACJA

ornament dekoracja okrasa przybranie ozdoba upiększenie