poezja.exe.pl - Anna Goluba


poezja
STAT4U

stat4u

tanki




Uliczny mim -
Coraz liczniejsi przechodnie
Solidarnie nieruchomieją
W niewypowiedzianie
Słusznej sprawie



Ledwo nas sobie przedstawiono,
Ledwo pierwsze spojrzenia,
Półsłówka, półuśmiechy...
Ledwo zdążyłam zapytać:
- "Chcesz jabłko?"



Środek nocy -
Wciąż czuję na sobie
Wzrok nieznajomego,
Którego spotkałam
We śnie



Omal nie wyznałam ci
Jak bardzo cię... -
Omal nie przerwałam
Naszej partii
Szachów



Poranna poczta -
Kolejny rozdział
Mojego życia
Otworzył się
W ciszy


haibun



Milczące spotkanie

Przyciągnęła moją uwagę tym, że wprost emanowała niewymuszonym spokojem i wewnętrzną harmonią. Mogła mieć pewnie pięćdziesiąt parę lat, była schludnie, prosto i elegancko ubrana; dopasowane kolory w odcieniach beżu, proste, krótkie ciemnoblond włosy...Niczego od nikogo nie wymagająca, ale jednak silnie obecna. Zupełnie tak, jakby mówiła całą sobą - "Długo szłam do punktu, w którym jestem teraz. Musiałam pokonać piekło i niebo, walczyłam; czasami wydawało mi się, że ta walka nigdy się nie skończy, walczyłam ze wszystkimi i o wszystko, o siebie. Nawet sen mnie z tego nie uwalniał, bo często ukazywało mi się we śnie to, co przeżywałam na jawie, tyle, że pozbawione wszelkich iluzorycznych przesłon... Aż w końcu, któregoś dnia, gdy poczułam się już tym wszystkim bardzo zmęczona, nagle zrozumiałam, że piekło i niebo są we mnie i tylko ja mogę je pokonać, odebrać im moc, aby one dłużej nie rządziły mną. Wtedy też przestałam mieć wrażenie, że życie miota mną to tu - to tam. Odnalazłam spokój, jakiego nigdy wcześniej nie znałam".
Tak naprawdę nie wiem, czy to była jej nieopowiedziana na głos historia, czy też na jej widok to we mnie obudziło się coś, co już od jakiegoś czasu szukało swojego kształtu i na różne sposoby próbowało do mnie przemówić. Ale to przecież nie ma większego znaczenia.

W zatłoczonym, brudnym autobusie
Kobieta z bukietem
Czerwono - złotych liści


haiku




Piszę
Łupina kolejnego kasztana
Otwiera się



Nieodgadniony horyzont...
Mgła
Szumi morzem



U stóp góry
Gromadzą się punkciki -
Międzynarodowa ekspedycja



Cisza -
Między gałęziami
Pajęcza sieć



Stara pracownia -
W kącie
Nagi manekin



Nadciągająca burza -
Z oddali
Czyjeś przyśpieszone kroki



Niedopowiedzenia...
W Księżycowym świetle pływają
Jamochłony



Słoneczny świt -
Na rzece
Pierwsze pęknięcia



Myśląc o nim
Maluję paznokcie
Na czerwono



Zamykam oczy
Jego dotyk przenosi mnie
Daleko stąd



W narastającym szepcie
Niknące słowa -
Nocny deszcz



Otulenie -
W całym domu zapach
Skoszonej trawy



Głęboka cisza
Pod warstwą lodu
Przemknęła ryba



Leśna osada -
Na przydomowych ławeczkach
Jogini



Już po balu -
Porzucone na podłodze
Maski królów i błaznów



Non omnis moriar -
Od strony cmentarza
Zapach bzu



Mglisty poranek
Koniec mola
Zatopiony w morzu



Wieczorna wichura
Dyrygent jednym gestem
Nakazuje ciszę



Z odwiecznego strumienia czasu
Wyławiam obrazy
Stawiam kabałę


 Anna Goluba

Jestem.

I w każdej chwili odkrywam siebie na nowo... :-)


© Copyright by Anna Goluba

  —  



AKTUALIZACJA