poezja.exe.pl - Grzegorz Mruczek

cichy obrazek

widać parawan drzew za którym pole oziminy
to posłanie skąd zrywa się wiatr trzepotem bażanta

postacie w oknie są tradycją poranka
jedna ma wielkie oczy
druga - twarde postanowienia
macza w kawie


w górach

brnę kręgosłupem masywu
bokami lesiste dna
zasnute mleczną ciszą

w pokornych ukłonach kandelabrów
i zastygłych chorągwiach
czytam furię wichrów

po ostatniej śnieżycy
rymuję wiersze tropów

interpunktując
wpadam w pułapki po pas

daleko
psi jazgot wsi

demony
niby to zwierzyna płochliwa
towarzyszą dyskretnie
przyjaźnie osaczają

krajobraz wolno sunie


kontr-lustro

nad brzegiem
podnoszę patyk

ciskam
w gładką taflę

pochylam się
patrzę mu w oczy

słyszałeś plusk ?

zafalował


alef albo cała jaskrawość

jeśli raz jeszcze urodzić się
dla miłości wiatru we włosach
poczuć wiosnę w daglezjowym lesie
usłyszeć jak z małżowin
wygwizdują nas fantomy ciszy
wypowiedzieć ze starannością
mufloniego kroku
jeśli zobaczyć
to cały świat gdzieś
pod schodami piwnicy


przejście do bezpośredniości

ona
u drzwi twoich stała cicho

gęstniał mrok a ty niefrasobliwy
przycinałeś krzewy w ogrodzie

w tak niespodziewanie krótkiej chwili
musiałem zapamiętać twą bliskość
na zawsze

wiosna tato
w twoim ogrodzie krzewy
jeszcze nic nie wiedzą
rozkwitają

ona
u drzwi moich stoi cicho


sumienie wybiórcze

w bogato zdobionym konfesjonale
znajomy puchacz spędza dzień na drzemce

nocą z mrocznych zakamarków
drobne grzeszki zajadle wypomina

potem ciemną brewką znika
w głębi srebrnej tarczy

wszak wie
że grubego zwierza spowiednicy
z przyczyn nie do końca jasnych
wyginęli


skansen

śniadania przyrządzano tu niegdyś
z grzybów i jaj prędko zbieranych
pomiędzy kolumnami
brodząc badylem
po nerwowych głuszcach

rzece też można było ufać
byle z dystansem
na wiosenny wylew

olsze w nim wyczekiwały łęgu
drwale chleba
a flisacy tratwy zaprzęgali w taflę

cóż dziś w pejzażu
idea nieskończoności
odprawia pokutę nad lasem


lis ignorant

prawdziwy i nieprawdziwy szedłem przez bukowy las
tą samą ścieżką ja, ułamek sekundy przede mną
ułamek sekundy za mną

lis polując na nornice
podskakiwał w liściach jak poparzony
powiedziałem: kim ty jesteś, żeby tak ignorować
mój szmer, zapach i rozmytą, niewyraźną plamę
a czymże jest twoja ruda kita
w ułamku sekundy za tobą i przed tobą

dawno temu pomyślałem:
obyś był zdrów i szczęśliwy ty
który pójdziesz ścieżką przez bukowy las
prawdziwy lub nieprawdziwy
miej siłę pozdrawiać piękno


 Grzegorz Mruczek

Na co dzień pogrążam się w górskim krajobrazie; przenikam wskroś smrekowe bory, gęstwiny buczyn; na stromych haliznach próbuję utrzymać równowagę. 
Docieram do miejsc, skąd dochodzi echo, by stać się jedynie pośmiewiskiem czarnego dzięcioła


© Copyright by Grzegorz Mruczek

  • początek strony                                                                                           Valid HTML 4.01 Transitional Poprawny CSS!

Fred Goldstein (poezja) | Elżbieta Lipińska (poezja) | forum. haiku.pl | Jacek Margolak (haiku) | Magdalena Banaszkiewicz (haiku) | Rafał Zabratyński (haiku) | Jerz (haiku) |