poezja.exe.pl - Jerzy Jakub Wieczorek

* * *

i oto jestem przed tobą
kilka literek na monitorze

misia a misia be
misia kasia konface

a przecież jeszcze trzy dni temu
śmierć zatańczyła

misia a misia be
misia kasia konface

i o dziwo na ostatnim wdechu
potknęła się runęła wypadła ze mnie

misia a misia be
misia kasia konface

tabletka na życie tabula rasa
tablica mendelejewa tabela bela ta

misia a misia be
misia kasia konface

biały papier zapełnił się czernią
bladą twarzą krew się zajęła

misia a misia be
misia kasia konface

oczy co wyszły już na tamtą stronę
wróciły

misia a misia be
misia kasia konface

i oto kilka literek jest przed tobą
jako ja jako ja jako ja jako ja jako ja


________
14.II.2001


* * *

odgryzłam pępowinę
zamiast trzymać

ją w zębach

mówią że może być
z próbówki

jak to

przecież dziecko
moje

to ja


________
26.II.2001


* * *

mój

głód silniejszy od strachu
wgłębił się bezczelnie
w przodo lub tyło zgięcie

i

zatrzepotały w powietrzu
krótkie słowa
zatańczyły szpony

zawirowała

czerwień
kołując dwa światy razem
a może osobno

łuk

triumfalnie się uniósł
zatrząsł opadł znieruchomiał
jak śmierć


_______
3.I.2001


* * *

skoro umarło
przemilczmy to na stojąco

odwróć się do okna

zgaś papierosa
i twój chłód


________
7.III.2000


* * *

no no

biodrami nie kuś
tak ostro
nie kołuj źrenicą

one i tak opadną
faza plateau
liście za oknem

no no


_________
14.XI.2001


* * *

odgryzłam pępowinę
zamiast trzymać

ją w zębach

mówią że może być
z próbówki

jak to

przecież dziecko
moje

to ja


________
26.II.2001


* * *

posłuchaj ciszy
ciemności zgaś płomień
zbudź wiatr by mewy przywołał

a potem upij się
z winą co krew przypomina
i orgię sobie urządź

a kiedy skończy się drżenie
nie mów że to wojna
nie mów


_________
26.III.2001


* * *

podszedł idol
(młodego pokolenia)

spierdalaj! (powiedziałem)
jestem w nastroju nieprzysiadalnym


__________________
"Vis-a- vis" 17.V.2001


ALTERNATIV EST END

wczoraj meteo
zacisnęło palce mocno na szyi
aż nieme kurwy z ust wypadły
z łaski mario zdrowaś twoja
ciszą zaszumiały łąki lasy zzieleniałe
całe w obłokach okna zastygłe
w czerwieni maków na monte luppich
ja chcę do domu ja chcę
piąty oddział
w trzecich drzwiach na prawo mieszkało
alternativ est end wooow wooow wooow
ha ha ha ha ha ha ha
orkiestra stop wali się strop
i jeden krok na lewy bok
pas pas pas pas pas pas pas
na prawy bok chybiony skok
a pod gruszą nic nie muszą
płatki prószą te co kuszą
mitomanki prosto z francji
obiecanki choć ze szklanki
zacisnęły palce mocno
i krwi w piersiach mi zabrakło
nieme kurwy z ust wypadły
jezu chryste ojcze święty
oto ja na środku błędowskiej
na sudeten curven strasse
pisk trzask huk wrzask
i ciemno i jasno i nieruchomo i głucho
biało biało biało biało biało
czarno zimno deszcze dreszcze mokro wreszcie
nieme kurwy z ust wypadły
bladą nocą
alternativ est end wooow wooow wooow
ha ha ha ha ha ha ha
pas pas pas pas pas pas pas
meteo zatańczyło
i zawistowało damą trefl
i zawistowało damą trefl
i zawistowało damą trefl
dziadek się wyłożył jak stół długi i szeroki

- blotkę proszę...


________
29.V.2000


PRZYWILEJ CIENIA

krew ma być czerwona moja czernią straszy
czyjaś muzyka dobiega z drzewa co nade mną
ma władzę i przymus cienia i szerszy horyzont

miał być wiersz polały się krople zamiast słów
z nieba zstąpił błysk a po nim huk i ogień
w oczach stanął na baczność i padł

na pola sześćdziesiąt cztery kwadraty
na miłość białego króla do czarnej damy
a kiedy orgazm się zbliża wszystko zastyga

kierowy as przebity dwójką trefl czwarty walet
złapany za rękaw dama goła wbiega po ręce
z krzykiem potwornym na cały stół

i bije dzwon mur w trwodze brama otwarta pieśń
pada trzynasta lewa tysiąc pięćset po partii sto
czterdzieści pod kreską plus sto za trzy bez atu przed

krew ma być czerwona moja czernią straszy
czyjaś muzyka dobiega z drzewa co obok
miało władzę i przywilej cienia i szerszy horyzont


_______
6.V.2004




bezchmurne niebo –
na zaśnieżonym cmentarzu
para wron i ja





cień na ławeczce
długonoga dziewczyna
z bukietem astrów





koniec poszukiwań –
w nieruchomym kłębuszku
jeszcze ciepła śmierć





dwunaste bim bom
na stole obok książki
zimna herbata





okruszki w locie –
chmura skrzydeł nade mną
obok pode mną





po kilku wódkach –
babsko z sąsiedniego stolika
coraz piękniejsze





plusk!
na wodzie nad wodą
kaczki





łoskot!
to tylko kasztany
na wiacie





pękający lód –
oddaleni od brzegu
moi synowie





chwila zadumy –
na starej fotografii
moja młoda twarz





wieczorna plucha –
przepełniony autobus
prycha i kicha





i w chryzantemach
pomiędzy płomieniami
widzę twoją twarz




 Jerzy Jakub Wieczorek

Mam głowę lekko przekrzywioną
z minami wybuchającymi
mimo woli

i całą resztę tez nieposłuszną
ręce co palców prostowanie
traktują jak katorgę

i plecy co niosą rozchwianą
równowagę jak krzyż pański
nogami chromymi od spojrzeń


© Copyright by Jerzy Jakub Wieczorek



  • początek strony                                                                                           Valid HTML 4.01 Transitional Poprawny CSS!

Fred Goldstein (poezja) | Elżbieta Lipińska (poezja) | forum. haiku.pl | Jacek Margolak (haiku) | Magdalena Banaszkiewicz (haiku) | Rafał Zabratyński (haiku) | Jerz (haiku) |