poezja.exe.pl - Joanna Borzęcka


Joanna Borzęcka
STAT4U

stat4u

wiersze



Kiedy Federico jest w innym miejscu

Nie miało być ckliwie, ale że mnie rozczuliło,
to już podchodzi pod zajętych sobą
w tym wspomnieniu.
Jak fotograf ze srebrnym parawanem
jezioro wsunięte pod pomost
rozprasza im rysy, prostuje czoła.
Miesiące są różne, ten miał początek
ciepły lekko, miasteczko z rynkiem
rękawy krótkie. Przepowiadali więc wiosnę,
żeby przyszła po ich wąskich uliczkach.
To i trochę się pokręciłam.


Ląd czerwony, ląd czarny

Ląd czerwony, ląd czarny,
kilka pęknięć na linii tarasu, resztka lepiku.
Za czym przyszło wyglądać pod słońce,
za toczącym bochenek chleba skarabeuszem
w kraje niemal bezludne? Za symbolem?
Że aż pozbieraj się w rzekę, że aż w całe
trzy tysiące kilometrów nadbrzeżnej długości
wyciągam ramię ledwo co, a już tatuaż
jak krzyż pod naskórek za przynależność.
Co komu w tej drodze umknęło,
i kto zapomniał, że żywopłot odżywa
bez względu na to z jakiego pochodzi się ludu
i bez względu na ilość przeprowadzanych najazdów.
Teraz też z pomiędzy zbutwiałego wyziera jaszczurka.
Co mogę ci powiedzieć więcej, oprócz tego, że boję się
głuchych telefonów, takich, jak tej nocy
tuż przed godziną drugą. Kiedy do mnie nie mówisz,
też nie mogę mówić o podmuchu ciepłym na policzku
chociaż słychać klang srebrnych rurek
jakbyś właśnie nadszedł.


Inna wersja, czyli co staremu po rozumie

No i Tomek powiedział, że chcą sobie zrobić bejbisia.
Wyobrażasz to sobie? Poeta natchniony i potomek!
A właściwie to dlaczego mężczyzna chce mieć dziecko?
Bo kobieta, to wiadomo, że dla zaspokojenia
instynktu lalczynego. I coś tam o genach w dalszej kolejce,
czy nawet na krzesełku wyciągowym, że z reguły
wybiera się tych z najbardziej korzystnymi.
Czyli, że musi być postawny przynajmniej
finansowo. I nagle pojawia się pamięć jak jaskinia,
z której wyłazi odziana w kuse skóry i już ciągnie
do tej swojej jamy za włosy. I nie ma zmiłuj!
I że nie pójdziesz potem na żadne polowanie.
Czekaj, wróć! Jest jeszcze mleko i to całkiem sporo.
Chciała wyszeptać, nie zdążyła. Więc drze się
jakby rodziła, bo nie ma innego wyjścia i jednak poszedł.
Zgodnie zresztą ze stereotypem dobrze przyjętym
przez ogół roznosić geny dalej. Inna rzecz,
że tym razem już w gumie.


Na wierzchowinie praktycznie nie występuje lato termiczne

Leżeć jak w strefie oddziaływania,
w masach powietrza początkowo polarnego
w umiarkowanie kontynentalne po podzwrotnikowe.
Odbierać sygnały, chwilami wchodzić w wyższe
warstwy atmosfery, też trochę w dni pochmurne
wypiętrzać się, wychodzić ze stref zgniotu
ostatecznego. Mieć margle w głowie aż Głowa Konia.
Rozkładać mapę, jak mapa się rozkładać, mieć głowę
między udami, nie mieć głowy. Pójść dalej,
że wtorek do końca tygodnia obudzić się
koniecznie, kompa włączyć, sprawdzić trasę
jakąkolwiek. Jak mułowce być przedtem
jak zlepieńce teraz. Z cenomanu, turonu
i na koniec koniak.


Poziom pierwszy

To się mogło zdarzyć w środę, zdarzyło się wczoraj.
Na blacie rozsypana gałka muszkatołowa, kilka kropel
sosu beszamelowego. Dwie łyżki masła, dwie łyżki mąki,
dwieście pięćdziesiąt mililitrów mleka do roztopienia
aż do połączenia składników i zapalenia ognia
nie dłużej niż na dwie minuty. Krótka przerwa od pracy,
ale nie, że zaraz na dobre sobie spocznij. Nie lubię bezruchu
dlatego nakładam ten fartuszek z koronki, cały.
Podczas mieszania na gładką masę pod nim
nie będę nic nosić. Przepis podobno jest prosty;
najpierw powoli, bardzo powoli ucierać
dolewając mleka, i cały czas
energicznie powtarzać tę czynność
aż do uzyskania konsystencji gęstej śmietany
na koniec doprawić solą i mieloną muszkatołową.
Podawać można z dodatkiem mięsa,
najlepiej na stole, można też popieprzyć.
Potem przechodzi się na wyższe piętro.


Trzy oceany wokół Kanady

Nasze wybrzeża są dobrze rozwinięte
a państwo największe na tym kontynencie.

Że pogłaśniasz bo nasza piosenka tak się budzę,
wesołe wyboje, ups! przepraszam, przeboje
co to się przy nich podskakuje aż po wspólny rytm
na tylnym siedzeniu? Miękki koc,
koszyk piknikowy, może być, że podróż
trwa znacznie dłużej niż spaliśmy
w kierunku, który aż pod skórą.

Może jeszcze tak być,
że oceany rozlewają się wokół ziemi
aż po soczystą trawę, czułki jak czułość
w zagłębieniach łagodny szum, zatapianie dłoni
tak jak lubię w twoich włosach, zanurzanie ust. Ale zanim miniemy
Ziemię Ellesmere'a czeka nas na 82,5°N otwieranie okien,
wietrzenie z kleksów na złość zostawionych
albo żeby wmówić, że zawsze i tylko źle
kończy się taka droga. A ja ci wtedy powiem; nie.
To nie my jesteśmy chorzy na jedną z tych chorób,
którą zostawia za sobą lokomocyjny smród.
A teraz szybko, szybciej!

Zatrzymaj się nawet byle gdzie,
bo muszę zrobić siusiu!

I śmiejesz się, że chyba mam w brzuchu cały ocean.
I mówię, że chyba mam w brzuchu cały ocean.
I mówisz, że jak z niego wypłynie na świat
będzie patrzył twoimi oczami (oczyma? czułkami? śmiech!)


Scena jak ze starego filmu, ale czy on wie

że specjalnie wysłali go na tę wojnę
i że go tam postrzelą, żeby mu wykraść mapę
jak tak będzie leżał i widział zakradające się zwierzęta
w ich wszystkich odmianach a one zostawią
swoje szerokie cienie, a potem połkną
na zapas, co napotkają i czego jeszcze nie
żeby nigdy nie mógł trafić do mnie.
Dom, w którym nie ma pieca roi się
tak samo od intruzów rozsypujących cynamon
co to go dla nas wieczorem poustawiałam
na wszelkie odczynianie, bo chcę.
Ale jeżeli masz na czubku języka
co nakręcą w najbliższy piątek
to jaką fabułę miałabym ci opowiedzieć
po takim pierwszym planie, gdzie on
wystawia jej fotografię i nawet jak go nie ma
to jest tam, gdzie tamta zszywa swoją złość
i że mu przyjemnie od tych igieł wbijanych
we mnie. To może już lepiej i zasłonię to słońce.
Oczy dziś ostrzej pieką od tych plamek,
co odruchowo zostały odskakując
od teflonu w kąciku łzawym. I idź
patrz tam dalej a nie jak kremem smaruję
naleśniki, smukła i pochylona
słodko we wszystkie strony.


Że luty dwa razy był

Czasem słońce, czasem deszcz

Z tamtego pokoju mam do zabrania szorstki sweter
z całą odrobiną mnie co w nim została.
Ale tego poranka jestem otwarta
jak aplikacja do oglądania i poprzednie podróże
odtwarzane w nowiusieńkim iphonie aż do braku tchu
w jego kierunku. Wielki srebrny dzban na wodę
już z całkiem obcych ujęć do tego, z Gangesu,
zatopiony w nim facet cyka fotkę i wcale nie osobno
w wypolerowanym srebrze laska błyska uśmiechem.
Z miast to chyba Mumbaj, stan Maharasztra, wyspa Salsette,
morze Arabskie a może odwrotnie aż po wytwórnie
produkujące najwięcej filmów na całym globie

i nic ze śniegu w scalonej scenie, już więcej deszcz.


Koniunkcja

W najbliższy poniedziałek będziemy mogli
zobaczyć złączenie. Póki co dzień niedzielny
ciągnie się jak okręcona lina okrętowa wokół szyi
lub przy stu osiemdziesięciu kosmyk.
Nie, jeszcze nie urywa, wjazd w żwirowe wiraże
nie tym razem. Pójdź ze mną, tak mu powiem,
pójdź zadzierać jak młody Księżyc i jasna Wenus
twarze ku sobie, kiedy zejdę rozwiana z motocykla.

Jest taka unijna historia w sprawie światła,
że o późniejszej porze w pewnych miejscach
je oszczędzają. Jest jeszcze taka historia
w sprawie światła, że zaoszczędzone da
zupełnie bezpiecznie innym podglądać się.


Na postoju

Powoli zaczyna brakować pomysłów,
bo na ile sposobów można wciąż o tym samym.
I jak mu powiedzieć, że zamiast wolałaby
na zmianę, kiedy ogranie go zmęczenie,
prowadzić. Jest soczyście, tak soczyście,
że można byłoby się unieść. Czerwiec
ma dziwne właściwości, rozwija, roztwiera,
pachnie. Wczoraj odurzyło i mnie.
I to tak, że myślałam, że na zawsze,
że już zasnę. Ale to nie były ramiona,
tylko rzepak gorzkosłodki zagarniał przestrzeń.
Więc otrzepałam sukienkę i poszłam.
Trochę przed siebie, trochę nad wodę,
trochę do ludzi.


Skrajobraz

Sękaty kuter i skłębione niebo też wpisane.
Niesiesz się, niesiesz w soli na tę okoliczność
kamyczku położony, kamieniu wzięty.

Odwierty, aż Australia w zmąconej wodzie,
aż widzenie starszego w tiszercie białym,
żeby nie spiekło Janka, kiedy akurat słońce
przez szerokość rozkopanej plaży raźno krwawi.

Tamtą falą przecięło się, gdy ty w grajdołku
zdążyłeś odwrócić się od nas, Janie.


Joanna Borzęcka
fot. Ł. Dudzińska

Nie miała innego wyjścia to i urodziła się


© Copyright by Joanna Borzęcka

 



AKTUALIZACJA