zapytam go
gdzie jest środek wszechświata
tutaj właśnie odpowie
między twoim pępkiem
a moim
więc ten krążek świetlisty
raz purpurowy raz modry
zziębnięte mokre łąki sady i ogrody
patrzą na nas z daleka
przez żyłkowane skrzydełka
owadów listopadowych?
2000
z krzywej jabłoni spadłam pokryta zielonym meszkiem
o pół źdźbła dalej od miedzy wprost w kępę wesołych trzcinników
czasem gdy księżyc zaglądał w nieśmiałe główki makówek
gadałam z prostakiem-świerszczem co dmuchawce wyplatał ze skrzypiec
a przecież zgadłam że słodycz odmieniać trzeba przez wiosny
w późnych głębokich czerwieniach liść każdy przekładać liściem
kiedyś dogoni mnie sierpień by opatrzyć najpierwsze pąki
pozamykać gorączkowe oddechy gęste trawy odegnać z czoła
2001
tylko udajesz że śpisz
tak naprawdę spacerujesz cichutko
po milczących sadach moich ust
tylko udaję że nie śpię
tak naprawdę z niteczek jawy
wyplatam koszyczek przypomnienia
2000
urodziła się pod znakiem Barana. Obecnie studiuje biologię na UAM w Poznaniu, poza tym pisze, rysuje. Jest zdecydowanie wędrowną duszą, uwielbia podróże, nowe znajomości i spotkania po latach, ogniska, dyskusje światłe oraz te o niczym, siedzenie w milczeniu i patrzenie na wodę lub na góry. Duży sentyment do chwil i miejsc minionych łączy od niedawna ze świadomością, że niestety "nic dwa razy się nie zdarza". Jest wegetarianką.
Do tej pory wydała maleńki zbiorek "Wiersze" z ex-librisami Leszka Freya-Witkowskiego na podsumowanie dziecięcego okresu twórczości oraz drugi - "Ścieżki" - na koniec szkoły średniej.
© Copyright by Marta Jermaczek