poezja.exe.pl - Roma Jegor


poezja
STAT4U

stat4u

wiersze



Trędowate

Matka Boska wśród chabrów 
Święty Jan w reumatyzmie z oparów Jordanu
Święty Antoni zagubiony w Padwie
Święty Jerzy umęczony po brzegi
Tęskniący za mieczem

I do kogo teraz my trędowate
Komu swoje pacierze rozsypane
Po wszystkich zakrętach
I płonące jak witraże
Szkła niebieskich oczu 

Matka Boska w białych rękawiczkach
A my ani do karczmy ani do klasztoru
Ani przejrzeć się w studni albo dotknąć sznura 
Tylko grzechotka w nas krzyczy
I mówimy do innych pod wiatr

Szubienice wzdłuż drogi 
Wyglądają jak wesołe miasteczko 
Ale znowu trzeba by zgrzeszyć


Aldscheimer II

Czerwone dachy w upale 
czerwone maki w deszczu
wspomnienie czerwonego wina 
i czerwonych paznokci jak
soczewki poszarpanych myśli 
Na kolorach łatwiej się skupić
kolorem patrzeć więc w zasiekach
palców połóż myśl pod rzęsami
niech pot z niej wypłynie i strach
Niech przejdzie przez nijakie
pokoje i szklaną ciszę
Kołuj nad dachami 
wargami wzbijaj się nad mgły
układaj walcz
Pomaluję ci końcówki wyrazów 
które połykasz
i małą biedronkę uśmiechu 
Może zapamiętasz do wieczora
dzisiejszego lata motyle


Błędy powtarzalne

Ja córka Ewy powtarzam jej błędy
Porzucam raje gdy mi syczy w głowie 
I z drzewa złego biorę co najlepsze 
Wciąż zapatrzona w złote oczy węża

Topię swe dzieci w paru łyżkach wody
Przysięgi wieszam na temblaku klamki
Ogród mam w sobie - pachnieć mogę 
Wszystkim

Ja córka Adama który umarł 
Z żalu 


Eden

Zupełnie jakbyśmy pili niebieską 
wódkę z agawy
zlizujesz ze mnie kryształki soli i wężową skórę
zaraz wysyczę ci wszystko krtanią pokrytą irchą 
i wytrychem języka rozpalę podniebienie 
rozrzucę jasnymi punktami wzdłuż lędźwi 
sforę posłuszną twojemu westchnieniu
znowu jestem Edenem nabrzmiewającym deszczem
w rowkach twoich śladów i krzesiwem 
od którego palą cię palce
miłość jest jak poezja - cała wymyślona i tylko
my jesteśmy prawdziwi kiedy tak
otwieramy sobie żyły i płoną mi włosy
zupełnie jakbyśmy pili niebieską 
wódkę z agawy


Fado

Rano światło dla roślin 
i głaskanie psa
później zbawianie świata 
oszczędzaniem wody i gestów 
pod wieczór fado i świece
jakby się sól sypała na obrus
i ta rozrzutność uczuć gdy
wyrzucam skórki z obieranych 
dla ciebie owoców
i ta nieuchronność kiedy patrzymy 
jak nasz tramwaj niczym czerwony
koralik toczy się w dół nabrzeżem 
i te mewy które już słyszę 
zawsze się kochamy jakby nas 
goniło morze 
wypijamy z siebie duszkiem porto
wydrapujemy tramwaje i mewy
napinamy struny
fado 


Przed podróżą

Gali

Paliłaś papierosy między słowami
Pachniała kawa z kardamonem
Kiedy ożywiałaś zdjęcia
I otwierałaś pod palcami witraże 

Wszystko było naraz ważne 
Książki odbite w łyżeczkach
Zapachy domu i podróży 
I nawet to że tu byłyśmy jeszcze 
Chociaż Ty już prawie spakowana
A kot z miną Sfinksa rozciągał
Na swoim grzbiecie biało-czarne 
Kontynenty

Też czuł że okna znów dostają skrzydeł
A słońce wypełnia koszule i drąży w Tobie
Nową studnię
Wiedziałam że kiedy drzwi się za mną zamkną
Zaczniesz znikać

(Mikołów 30.08.2008) 


Święty Kaj

W Wigilię kochałem się w karpiu
(anioł trochę przeklinał ale
przyniósł talerz)
w Sylwestra brat Albert zamknął bramę -
zostały zimne ognie i szczekanie mrozu
więc ty mały roku chociaż
mnie przeżegnaj krzyżem ulic ukołysz
aż wolno zaśnie we mnie wino
aż Gerda będzie mi się śniła bardzo piękna
i zupełnie naga 
aż rozbierze mnie po kropli i wsunę się 
w te wszystkie białe zakamarki -
od stóp będę się rozpuszczał 
łapał w otwarte usta latające ryby
od dłoni będę srebrny 
i lekki od śniegu

(Mikołów, Nowy Rok 2009)


Światy równoległe

Nie przychodź z psem
po naszym jeszcze dywan w sierści
i ujadanie wiatru
i w liściach brak reggae
dusze chodzą same nie znacząc opłotków
nie przychodź jeszcze z psem bo
misce pęknie emaliowane serce
i będzie nam zimno w palce z których
życie się wymknęło przez smyczy ogon

nie przychodź z dzieckiem
wpiętym w ramiona jak mała szarotka
święty obrazek opłatek grzechów odpuszczenie
bo szkło które się w nas sypie drobno potłuczone
mogłoby wykrwawić wszystkie kołysanki
nie przychodź jeszcze z dzieckiem - w nas ciągle
bajki płoną i wilk wyje
co zjadł Czerwonego Kapturka zanim
włożyłam do koszyka chleb 
i dżem wiśniowy

nie przychodź - po kątach tylko 
książek gołe kręgosłupy więc
lepiej spotkajmy się u ciebie 
nad gorącym pieczarkowym ragout 
między dziećmi i psami 
co nic nie wiedzą o kroplach jadu
z muchomora


Sztuka kochania

Co będziesz we mnie kochał
kiedy przestanę być szansą na synów
dostanę wiotkich piersi i jasnych rzęs
Zmienię się w ciężką wodę i pusty schron 
bo nie zagrzejesz we mnie miejsca 
Co będzie w tobie kochać moja ciężka pamięć 
gdy zacznę szukać iskry w popielniku
a w trawach już wysokich czwartej części 
kwiatu
Co we mnie wtedy znajdziesz
gdy będziemy się czytali jak starodruki
starokruki 
otwierali sobie wzajemnie usta łyżeczką 
i czaszki 
Claudem Lelouchem


Rzeczy których nie ma

Byłeś jednym z tych mężczyzn Bergmana
którzy zawsze odchodzą
napisem koniec czasem już na początku 
przy każdej zbyt nisko urodzonej
lub nie dość wciętej w talii 
ale zatrzymałam cię rozchylonymi ustami
i rozpylonym w oczach kolorem niebieskim
rozpędzonym oddechem przemieniłam ci 
pamięć w kręgi maków i konopi
w końcu jesteś z tych co zapomnieli odejść 
a ja kobietą Bergmana 
o zaciśniętych ustach i zadymionym wnętrzu
w którym się smucą mężczyźni

opowiadamy sobie rzeczy których nie ma


 Roma Jegor

fot. Agnieszka Sitko

W czasach gdy komputery były wielkie jak szafy, byłam programistą komputerowym i mieszkałam w Katowicach.
Przytłaczały mnie. I komputery i wieżowce.
Mieszkam więc teraz w Mikołowie, pod lasem i piszę na malutkiej klawiaturze mniej lub bardziej krótkie teksty poetyckie.
Jestem Członkiem Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego i Związku Literatów Polskich, (Oddział Kraków).
Moje wiersze drukowane były w "Akancie", "Śląsku", "Migotaniach, Przejaśnieniach", "Znaj", oraz na internetowych stronach "PKPzin", "Polis2008", "Fragmentu" i "Parnas.pl". Znajdują się też w różnych antologiach pokonkursowych. Uzbierało się i nieoczekiwanie stałam się autorką czterech tomików poezji: "Wieczór w kocim futrze"(2004), "Bieleją księżyce paznokci"(2006), "Salamandra"(2008) oraz "Tatuaż na jabłku" (2010)
Te wiersze można czasem usłyszeć w audycjach poetyckich na antenie Radia Katowice. Najnowsze jeszcze trzymam przy sobie. Przez chwilę. Zanim się rozbiegną.


© Copyright by Roma Jegor

 



AKTUALIZACJA