poezja.exe.pl - Tomasz Kozłowski

PAULINKA

Skarlałą jesień pamiętam przez szkiełko
Pokryte sadzą zdarzeń głaszczących me kości

To już lepiej te pyszczki dojrzałych korników
Ich dziarskie korytarze w mięśniach w splotach ścięgien

A naprawdę dobrze prawie jakby wczoraj
Pierwszą krew wiosen przelewaną czule

Dzisiaj biegnąc z rękami w kieszeniach jak chłopak
Upadłam i zdarłam z kolan parzący naskórek


ASTRONOMIA

Oto zdziczały dzień wyrzucił mnie z siodła
Na twardej chitynie nocy leczę poranione palce
Może to tylko lepki i zielony ślimak
W opustoszałej dziupli łba mego zamieszkał

Lecz na odczynianie kalendarza dobra jest
Ona w spódniczce jak mgnienie oka
Cała w głupiutkich szesnastu sierpniach
Że nie wiadomo śmiać się czy czekać

Chyba z genezy wszechświata
I wirów grawitacji
Z czarnych dziur z ucieczki galaktyk
I paradoksów czasoprzestrzeni
Bierze się nasze wieczorne lenistwo
Nasze przy studni łapanie pchełek świetlistych


192 PORTOBELLO ROAD

A gdy marszczysz się przy pierwszych perfumach
czuję i ja ten pobrużdżony
odwodniony
liofilizowany zapaszek

Tamte znów mają w sobie powagę
szarej wiewiórki obwąchującej mandarynkę
wchodzimy w nie
jak ośmiolatka w kościół

Nie nadążam za tą trzecią buteleczką
gdzie pył zielonych nocy
zgrzyta w trybikach naszych wystrzałowych zegarków
a zza tylnych szyb odjeżdżających samochodów
machają do nas pluszowe karaluchy
nie nadążam

A już widzę sięgasz na najwyższą półkę
masz przy tym śliczne
seksowne oczodoły
więc zasypiam nad pustą czapką
pełen nie dogryzionych kosteczek
przechodnie mijają mnie mówiąc
że brzydko pachnę


OKNO

Każdemu dano dzień który minął
i okno
by myśleć
że jest coś jeszcze


CZARNE POWIETRZE

Dziś noc nabrzmiała twoją fotografią
I gdy księżyc zaczyna skwierczeć
Wśród obłoków pachnących bazylią
Słyszę w tym twoich włosów bezradną fujarkę

Te lata mnie opadły jak pijane ćmy
Warto było ciułać żółte kropelki kapiące z zegara
Oto boska nagroda beczułka niczego pełna po brzegi
Teraz ją zamknę szpuntem czarnego powietrza


WRZOSY

Wrzosy w moim pokoju
Gdzie więdną racje stanu
Gdzie w kaplicy okna
Misterium deszczu archaiczne

Wrzosy dobrotliwe w półzmierzchu
W półpłaczu błyskotliwych aforyzmów
W bieganiu z księgi na księgę
W łamaniu prawd na wybojach stronic

Wrzosy doskonałej etyki
Przypominają mi moje triumfalne odwroty
Lecz cóż zachowałem
Cóż zachowałem prócz ociężałej godności


KOŁO

w pierwszej chwili
świat równoległy
wydał mi się mało oryginalny

powietrze syciło się miodem zmierzchu
świerszcze dostawały czkawki
normalka

dopiero to koło z akacjowego drewna
wypadające przez otwarte okno
jak gdyby nigdy nic
i turlające się po bruku

pewnie z takich kół
pomyślałem
z takich kół
biorą się szczury błękitne na schodach
skowyczące z dziećmi kosmicznie czarnymi


DOLINA BORNEO

Ruchy wyzwoleńcze w Dolinie Borneo
Dostarczają nam co wieczór pysznej zabawy

Ależ są pocieszne gdy tak kręcąc kuprem
Wypełzają ze szpar w continuum
I zadzierając coraz to krótsze spódniczki
Dotykają naszych wzwiedzionych gałek ocznych


SFEROSTOŻEK

Pierwszą uciechą
Jaką sprawia sferostożek jest fakt
Że da się go toczyć
Porusza się zataczając okrąg
A prosto tylko wtedy
Gdy potoczy się go szybko
Jak kulę bilardową

Szczególnie interesujące
Jest postawienie sferostożka
Na szczycie równi pochyłej
I obserwowanie jak się zatacza
Wędrując w dół

Wydaje się
Że ma jedną ciągłą powierzchnię
A jeden wokół drugiego
Można toczyć w nieskończoność

A czy to prawda
Że jego wnętrze
Nie jest aż tak intrygujące
I w ogóle się nie porusza

A skoro mowa o w ogóle

Czy gdzieś jest coś?

I czy poczeka?



 Tomasz Kozłowski

Jestem człowiekiem z gruntu nieciekawym. Dominująca cecha osobowości: lenistwo. Wady: egoizm, agresywność, prostactwo, niezdolność do tzw. uczuć wyższych oraz skrywanie i tak już niewartego poznania wnętrza za brodą i ciemnymi okularami. Zaleta: niski IQ. Ulubieni bohaterowie literaccy: Johnnie Walker. Ulubieni bohaterowie życia codziennego: ja. Marzenia o szczęściu: leżeć na tapczanie. Zainteresowania: brak. Sposób spędzania wolnego czasu: leżenie na tapczanie. Obecny stan mojego umysłu: mętny. Jak chciałbym umrzeć: leżąc na tapczanie.



JAK NAPISAĆ DOBRY WIERSZ - VADEMECUM

A więc postanowiliśmy napisać wiersz. "Inni mogą, to ja też" - myślimy. 
Słusznie, każdy może.

Na wstępie określamy temat. Tematy istnieją trzy z wariacjami:

T1) Nasze zakochanie
T1a) nieszczęśliwe
T1b) szczęśliwe
T2) Niesprawiedliwość świata
T2a) dotycząca nas samych
T2b) dotycząca innych
T3) Nauka moralna
T3a) raczej dla współczesnych
T3b) raczej dla potomnych

Tematy a) są dla ambitnych, tematy b) dla super ambitnych.

Po wyborze odpowiedniego tematu (niezdecydowani przeprowadzają losowanie metodą ważonej wartości oczekiwanej), przechodzimy do ustalenia formy przyszłego utworu. Formy istnieją zasadniczo dwie:

F1) Wiersz biały
F1a) budowa bezładuiskładu, czyli popularna
F1b) budowa stroficzna


F2) Wiersz rymowany
F2a) budowa stroficzna
F2b) budowa bezładuiskładu, czyli awangardowa


Zasada jest taka, że im wiersz smutniejszy, tym mniej rymowany, i na odwrót. Przy doborze rymów należy koniecznie pamiętać, żeby występowały w tej samej formie gramatycznej. Szczególne walory formalne reprezentują zestawienia czasownikowe typu całuje-żartuje, wypluwa-rozpruwa lub ględzi-swędzi. Nie należy się przy tym zbytnio przejmować, jeżeli rym wyda nam się niezbyt udany: rymy źle brzmiące chrzcimy dumnym mianem "konsonansów", które to miano rzucamy w twarz ewentualnie niezadowolonym krytykom (ale krytycy to później, na razie wracamy do wciąż nie napisanego wiersza).

Mając określone tematykę i formę, przystępujemy zwykle do nadania im pewnego kształtu słownego. Od tej zasady możemy jednak stosować dowolne wyjątki, tzn. wybierając na chybił trafił słowa obserwujemy z satysfakcją wyłanianie się tematyki i formy. Taki sposób postępowania szczególnie często sprawdza się w przypadku wierszy rymowanych, gdzie rymom nadajemy oczywiście bezwzględny priorytet przed treścią i sensem, te ostatnie pozostawiając łaskawości losu. W przypadku braku tejże, możemy sobie przynajmniej posłuchać katarynki, a to już jest przecież coś. Skrajną odmianę stosowania tej metody prezentują ambitne utwory awangardowe, pozbawione zarówno rymów jak i jakiegokolwiek sensu (typ T0/F1a).

Wracając do doboru słownictwa w wierszu: dobrze jest poświęcić słowom nieco uwagi. Szczególną wagę powinniśmy przywiązywać do słów tak zwanych wybitnie poetyckich, wśród których pięć pierwszych miejsc okupują od czasów niepamiętnych sen, marzenie, miłość, serce i dusza. Dopiero dalej idą określenia pór doby (wieczór, zmrok, świt, noc) oraz roku. Wymienione pięć hitów należy dozować rozsądnie, to znaczy bez ograniczeń, pamiętając o niezliczonych wyrazach pokrewnych (np. śnić, senny, bezsenny, bezsenność itp.). Bardzo dobre wrażenie sprawiają kwiaty, wśród nich oczywiście niezawodna róża, którą powinniśmy, o ile to możliwe, umieścić na jakimś bardziej poczesnym miejscu (pierwsza linijka pierwszej zwrotki).

Napisany wiersz oczywiście czym prędzej wysyłamy do grupy dyskusyjnej. Ważne, żeby to zrobić naprawdę szybko; w przeciwnym razie mogłyby nam wpaść w oko błędy ortograficzne i stylistyczne, co naraziłoby nas na niepotrzebną stratę czasu zużytego na ich poprawianie. Czas ten można przecież wykorzystać na produkcję kolejnego wiersza; w ten sposób najpracowitsi mają szansę na osiągi rzędu 7 utworów lirycznych na dobę.

Ważnym elementem wiersza jest jego zakończenie nazywane puentą (jeżeli zależy nam na sprawieniu wrażeniu szczególnej erudycji, piszemy POINTA). W zakończeniu powinniśmy, niezależnie od wybranej tematyki, umieścić jakąś naukę moralną lub twierdzenie ontologiczne ze szczyptą aksjologii, na przykład: "świat jest okrutny", "trudno jest być człowiekiem", "najważniejsza jest miłość". Stosowane są również puenty wyjaśniające nieświadomemu czytelnikowi o co w ogóle chodziło w wierszu takie, jak "a więc i aniołowie nie potrafią latać" lub "wspomnienia bardzo ranią". Tak czy owak, puenta nie jest ostatnią okazją dogadania się z naszym czytelnikiem. Jeżeli wiersz wysyłamy do grupy dyskusyjnej, powinniśmy opatrzyć go dopiskiem w rodzaju: "tak mi się więc jakoś napisało :-)" (dopisek bez piktogramu uśmiechu po prostu nie ma racji bytu) oraz pozdrowić czytelników w miły, bezpośredni sposób: "pozdrawiam, Wasz Dudek :-)" albo bardziej ekstrawagancko, w formie jeszcze jednego, tym razem koniecznie rymowanego wiersza: "czytało się bardzo miło/szkoda że się skończyło/na gałęzi kląska kwiczoł/Dudek wam ten numer wyciął". W tym ostatnim przypadku humorystyczną formę czterowiersza sygnalizuje podwójny piktogram uśmiechu przy podpisie: "Dudek :-))" (lub "Dudek ;-))" jeżeli zależy nam, aby do czytelników dotarła aluzyjność dopisku).

Oprócz dopisku, immanentną cechę dobrego wiersza stanowi przedpisek, a więc nota umieszczana na początku w celu wyjaśnienia, o co w wierszu chodzi, jak doszło do jego powstania, co autor czuł tworząc itp. Dobra nota powinna być co najmniej tak długa, jak właściwy wiersz; zdarzają się również noty rozpisane na transze rozsyłane w formie repostów, w których czytelnicy informowani są, że wiersz powstał i co będzie zawierał.

Opublikowawszy wiersz w Internecie, spokojnie oczekujemy na pochwały recenzentów, obmyślając na wszelki wypadek inwektywy, jakimi ich obrzucimy gdy naszych oczekiwań nie spełnią. Forma inwektyw oczywiście dowolna, ale mogą one stanowić doskonały materiał na jeszcze jeden wiersz, z reguły rymowany i zawierający naukę moralną (a więc typu T3a/F2a). W przypadku, gdy i ten utwór nie spotka się z wyrazami aprobaty - inwektywy nasilamy, rymujemy i wysyłamy ponownie. Każdy krytyk w końcu się znudzi - oni są przecież tylko ludźmi.





___________________________
Prawa autora tekstu zastrzeżone


© Copyright by Tomasz Kozłowski



  • początek strony                                                                                           Valid HTML 4.01 Transitional Poprawny CSS!

Fred Goldstein (poezja) | Elżbieta Lipińska (poezja) | forum. haiku.pl | Jacek Margolak (haiku) | Magdalena Banaszkiewicz (haiku) | Rafał Zabratyński (haiku) | Jerz (haiku) |